16 maja 2018

[25] kanarkowy song

Ktoś roztrzepał żółtko na patelni nieba
Pod oknem rośnie drzewo w kolorze kromki chleba
Przez okno płynie wiatr rześki, w nozdrza mnie łaskocze
Aż mi kosmyk włosów z czoła - jak brudna ściera łopocze

Już się rozsypała w powietrzu chmura pyłu z roślin
Tak się nam w tchawice wpycha, żeśmy z braku tchu aż wrośli
w tę przystań bujną, młodą, zielenią łechcącą
Do której przybiły statki nowych istnień tak jakby - niechcąco

Na balkonie z naprzeciwka wyje pies samotny
Drapie w drzwi, wyzywa, niech wpuszczą go te mątwy
zdradzieckie, nieczułe, zajęte zwykłą w kuchni rozmową
Dla takiego psa - sekunda czekania bolesną jest odmową

Wpuśćcie psa sąsiedzi, do domu - z balkonu waszego
Bo wam donice poroztrąca i ze stolika małego
zrzuci popielniczkę, telefon i resztki dnia zżółkniętego
Wraz ze mną, łapczywie wtuloną w ostatni powiew jego

16 kwietnia 2018

[24] plany na wakacje

Będzie ciepło.
Będę wracać do czterech ścian przesiąknięta zapachem traw, wiatru i szczypty słońca.
Będzie mi skóra złazić z ramion i włosy będą płowieć. Na nosie wyjdą mi piegi.
Natchnie mnie nowy sezon, nowe materiały i kolory ubrań, nowe uczesania.
Będę za każdym razem próbować nowego smaku lodów, chłonąc resztki przedwieczornego ciepła.
Zasłonię się przed deszczem tylko apaszką.
Będę się podduszać w parnocie i duchocie ciężkiego, brzemiennego w ulewę, powietrza.
Choć i tak nie docenię w pełni piękna lata, by potem tęsknić do niego przez wszystkie pozostałe miesiące.

10 marca 2018

[23] bitwa

    Nie przepadam za swoją pracą. Nie pomaga mi nawet łagodne uspokajanie się w duszy, że to przecież dorywcza, że na pół etatu, że to przystanek w mojej karierze, że po studiach będę już robić coś bardziej wpasowującego się w moje zainteresowania. A na pewno bardziej, niż teraz.
    Nie przepadam za koniecznością bycia miłym, nawet kiedy mam ochotę wyjebać pierwszemu lepszemu klientowi w ryj. Nie przepadam za rozwalaniem przez nich produktów na stanowiskach, losowym zostawianiem rzeczy nie na miejscu, podczas gdy sklepik jest na tyle mały, że te kilka kroków wstecz nikogo by nie zbawiło. Nie przepadam też za dzieciakami z lepkimi rączkami, nawet jeśli mają odpowiedzialnych rodziców, którzy jakoś za nimi nadążają i odkładają wszystko z powrotem. Nie przepadam za ludźmi z pracy. Nie przepadam za liczeniem pieniędzy, koniecznością kombinowania, jak wydać komu resztę, żeby mieć drobne w kasie. Może dlatego, że nie przepadam za matematyką w ogóle.
    Jedyne, co lubię w mojej pracy, to możliwość obserwowania interesujących scen rodzajowych z klientami w rolach głównych, a to się jednak całkiem często zdarza. Nawet mnie to pokrzepia, że sporo jest ludzi, którzy mogą mnie zainteresować na tyle, by się wsłuchać w ich rozmowę na około pięć minut. To już robi na mnie wrażenie.